wtorek, 9 grudnia 2014

Dzielny dwulatek rozpoczyna nowy etap



Nasz dwulatek (a właściwie dwuipółlatek:)) właśnie rozpoczął nowy etap w swoim życiu – przedszkole. Decyzja była rozważana na wszystkie sposoby. Obserwowaliśmy Klarę, widzieliśmy reakcje znajomych na jej rozwój, słuchaliśmy swojej intuicji.






Dlaczego już teraz nasze dziecko zostało przedszkolakiem?

Bo jest bardzo aktywnym dzieckiem. I nawet moje największe chęci zapewnienia jej rozrywki i nauki przez cały dzień nie były wystarczające. Klara wymaga zmiany zajęć właściwie co kwadrans i tak bez przerwy od rana do wieczora. Latem można więcej przebywać na powietrzu, ale teraz spędzałyśmy na spacerach niewiele czasu, więc zostawało obmyślanie pomysłów na domowe aktywności.

Bo potrzebuje kontaktu z rówieśnikami. Klarcia wręcz szukała dzieci w swoim otoczeniu. Bywały momenty, że ukradkiem wchodziła do mieszkań swoich małych sąsiadów, żeby tylko móc spędzić z nimi chwilę :) Zanim podjęłam decyzję o posłaniu jej do przedszkola, przez pewien czas chodziłyśmy na zajęcia organizowane przez okoliczne przedszkola, np. muzyczne, sensoryczne, czy angielski. Klara zawsze czuła się tam dobrze, chętnie wykonywała polecenia i „współpracowała” z innymi dzieciakami, mimo że w większości ich nie znała.

Bo chcę, żeby jej mały organizm się uodparniał. A przedszkole jest do tego idealnym miejscem :) Kwestia łapania chorób przez dzieci w żłobkach i przedszkolach była dla nas najtrudniejszą do zaakceptowania, bo wiele przeszliśmy w związku z infekcjami. Wydaje się jednak, że mogła już swoje przechorować, bo pierwszy kontakt z dziećmi miała w klubie malucha. Liczę, że najgorsze za nami.

Bo jest dzielna od zawsze. Pod tym względem moja córka jest naprawdę wyjątkowa. Obserwuję wiele dzieci i z czymś takim nigdy wcześniej się nie spotkałam. Klara jest dzieckiem, które nie płacze. Właściwie nigdy nie płakała. Piszę to trochę w przenośni, bo wiadomo, że są chwile, kiedy dziecko jest chore lub przestraszy się czegoś i emocje powodują, że wybucha płaczem. Jeśli jednak chodzi o zwykłe płakanie dla samego płakania, to wcale nie mieliśmy z tym kłopotu. Nawet kiedy dzieje się coś niepokojącego, na przykład jest u lekarza, ma pobieraną krew, czy musi pierwszy raz rozstać się z mamusią przed przedszkolem, zaciska zęby i powstrzymuje łezki. Chce być dzielna. I jest. BARDZO.



Oczywiście nie każde tak małe dziecko jest gotowe na rozpoczęcie przygody z przedszkolem. Musimy dobrze obserwować nasze pociechy, żeby w odpowiednim momencie pomóc im rozpocząć ten nowy etap.


Podsumowując - jakie są plusy i minusy posyłania dziecka do przedszkola (przed ukończeniem 3. roku życia)?

PLUSY:
  • kontakt z rówieśnikami
  • szybszy rozwój ogólny
  • zaspokajanie silnej potrzeby ciągłej uwagi i aktywności
  • szybsze nabywanie konkretnych umiejętności
  • nabywanie poczucia systematyczności
  • ogólne „wyszalenie się” dziecka
  • dla rodziców koniec zależności od niani
  • czas dla mamy :)
  • stęsknione dziecko i rodzice :)


MINUSY:
  • możliwa trudniejsza adaptacja (dla dziecka i dla rodzica)
  • częstsze łapanie infekcji (podobno nie jest to reguła, ale jednak)
  • konieczność przeorganizowania się domowników
  • poranne pobudki
  • popołudnia bez stałej niani w razie gdyby była potrzebna





Mam nadzieję, że takie „głośne” rozważenie tej niełatwej decyzji pomoże niektórym z Was podjąć ją właściwie. 

Bądźcie dzielne, Mamy i Przedszkolaki :)







0 komentarze:

Prześlij komentarz