środa, 5 listopada 2014

November rain, not snow ;)




Wraz z początkiem listopada, dosłownie drugiego dnia miesiąca zaczęła się świąteczna gorączka. Wygląda na to, że ten trend przychodzi do nas zza oceanu, bo amerykańskie blogi jako pierwsze pokazały "świąteczne inspiracje". Choć polska blogosfera nie pozostaje specjalnie dłużna. 

W realnym świecie Warszawy też gdzieniegdzie migocą już światełka, wszystko jednak zaczyna się w sieci. Później gorączka szybko rozprzestrzenia się na szeroko pojęty biznes i w końcu dociera do nas. W końcu to znaczy na chwilę przed Gwiazdką, bo wcześniej zwykle nie mamy na to głowy, czasu, ani tak naprawdę ochoty. Wtedy, w grudniu, kiedy śnieg skrzy pod nogami (oby go trochę było w tym roku!), świąteczny klimat i pracowanie nad nim ma sens i prawdziwy urok. Każdego wtedy dopada i nie ma rady, żeby się mu nie poddać.

Nie potrafię zrozumieć dlaczego już z początkiem listopada, kiedy nieraz aura jest bardziej wiosenna niż zimowa, niektórzy wychodzą z siebie i prześcigają się w świątecznych pomysłach i...tworzeniu naszych potrzeb...  

Na wszystko jest czas i niech tak będzie i w tym przypadku. Na moim blogu świąteczny klimat zostawiam na następny miesiąc, no chyba że mocno przyprószy, wtedy może zaczniemy chwilkę wcześniej ;) 

Na razie niech dzieciaki zaznają jeszcze pięknego jesiennego słońca, zabaw wśród liści i biegania po kałużach :) Dla nich wszystko jest nowe i wszystkiego chcą doświadczyć. Pozwólmy im na to.



0 komentarze:

Prześlij komentarz